środa, 12 lutego 2014

Do not follow.

Królik. Do not follow.

 Imię: Bonnie
 Nazwisko: Stevens
 Pseudonim: White Rabbit. Królik.
 Wiek: 25 lat.
 Rasa: Cyborg, o czym zadecydowało kilka nieszczęśliwych wypadków.

Charakter: Niegdyś szalona, żywiołowa dziewczyna, która nie potrafiła nawet przez chwilę spokojnie siedzieć w bunkrze i która wyłącznie dla kaprysu wyskakiwała na zewnątrz, by pobiec w stronę miasta. Która malowała obrazy na ścianach Króliczej Nory - jak inni mieszkańcy EDENu nazywali jej pokój. Która po cichu podkochiwała się w pewnym cyborgu, który to zniknął któregoś dnia. Która z powodu pewnych eksperymentów, jakim poddano ją w dzieciństwie, miała różowe włosy - co ciekawe, nikt nie jest w stanie tego wytłumaczyć - i nie wstydziła się ich. Ba, była gotowa dać po mordzie, jeśli komuś coś nie pasowało. Która miała milion pomysłów na minutę i wcale nie można jednoznacznie orzec, czy były to pomysły mądre, czy raczej nie. Która Strode'a nazywała Dziadkiem. Która wolne chwile spędzała na składaniu komputerów z niczego oraz naprawianiu tych, za pomocą których zarządzano energią  i kamerami w bunkrze. Która miała zdecydowanie zbyt miękkie serce, bo widząc rannego największego wroga, prawdopodobnie zawlokłaby go do bunkra i wyleczyła.

No cóż... Królik nic się nie zmieniła.


Historia: Wychowana w OASIS, musiała uciec stamtąd, kiedy osada została zrównana z ziemią. Trafiła wtedy do EDENu. Trzeba przyznać, że szybko się zaaklimatyzowała. Nawet z nikim nie popadła w konflikt, wykluczając Rilynn, której wyraźnie nie podobały się różowe włosy Bonnie. Pewnego dnia wyskoczywszy z bunkra trafiła na androidy niezbyt przyjaźnie nastawione, straciła wtedy lewą rękę. Przez jakiś czas musiała przyzwyczaić się do tego, że zamiast chudego, bladego ramienia z barku wystawała jej kończyna zabrana od powalonego androida. Po jakimś czasie wyjechała z bunkra, nie tłumacząc się właściwie nikomu. Podróżowała przez jakiś czas sama - tracąc w międzyczasie wzrok i odzyskując go dzięki przyjaźnie nastawionym ludziom, którzy to zdecydowali się pomóc. Od tamtej pory, choć tego na ogół nie widać, błękit jej oczu jest jakby sztuczny, co spowodowane jest tym, że w zasadzie to tam już nie ma nic naturalnego - wszystko zostało wymienione. Zmieniona została także mechaniczna ręka tak, że teraz kończyna pokryta jest sztuczną skórą i absolutnie nie widać, że nie jest ona tą rąsią, z którą Bonnie się urodziła. Mieszkała przez jakiś czas w pobliżu miasta. Dopiero później natrafiła na Floyda i od tamtej pory trzymali się już razem.

Broń: Nie jest jej potrzebna. Królik woli ukryć się i zwiać po cichutku. A jeśli już jej się nie uda, to ma przecież swój urok osobisty. No i zawsze może zacząć się wydzierać. Zazwyczaj trzyma się blisko Floyda, więc po cichu liczy, że w razie potrzeby, przyjaciel jej pomoże.

Wygląd: Niskie to-to, ledwie 160cm wzrostu. Chude mocno, choć nie wszystkie kości wystają. Nawet ma troszeńkę mięśni, akurat tyle, żeby mogła się nimi w żartach pochwalić. Z głowy wyrastają jej niewiadomym sposobem różowe włosy. Oczy, choć tak naprawdę są wysokiej jakości materiałem z ukrytą kamerą, do złudzenia przypominają te prawdziwe o barwie nieba w słoneczny, bezchmurny dzień. Zazwyczaj ubrana jest na biało lub niebiesko, ma słabość do tych kolorów i nie obchodzi jej to, że wyróżnia się w ten sposób. Już same włosy sprawiają, że staje się mocno widoczna. Odnośnie butów.. Stare, pozszywane gdzie się da, zadbane trampki. Czasem białe, czasem beżowe, kiedy widzi taką potrzebę - czarne. Posiada trzy pary swoich ukochanych trampek.

Cele: Przeżyć z uśmiechem na twarzy. I wśród przyjaciół. I zapomnieć, co działo się w OASIS.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz