wtorek, 6 sierpnia 2013

Sheraline

Imię i nazwisko:
Sheraline Verlence

Ksywka:
Najczęściej mówią na nią po prostu Shera.

Wiek:
Dwadzieścia pięć lat.

Narodowość:
Korzenie usadowione we Włoszech, aczkolwiek urodziła się w USA.

Charakter:
Na charakter składa się ogół cech, które potwierdzają zachowania uzasadnione wpływem otoczenia. Nie będę rozdrabniała się nad podziałem w kategoriach zalety, wady. Kolejność należy do kompletnie przypadkowych, acz najważniejszym elementem jest potwierdzenie danych zachowań. Zacznijmy od typowego lenistwa, które pożera jej organizm od wewnątrz. Objawów danej przypadłości jest wiele – począwszy od braku zaangażowania podczas rozmowy, a skończywszy na zwykłej niechęci pójścia do łóżka znajdującego się kilka metrów dalej. Matka najczęściej dawała jej jasno do zrozumienia, że w ten sposób coraz bardziej przybliża się do piekła, acz to wydawało się tylko zachęcać drogą Sherę, której bliżej było do konszachtów z diabłem niżeli przymierza z trefnymi aniołkami. Kolejnym krokiem do podziemi okazała się wybuchowość prowadząca ją nieustannie również do autodestrukcji, ponieważ większość delikwentów wokół niej wpadało w podobnie niebezpieczną furię. Walka drapieżników wydawała się czymś na porządku dziennym, acz dochodziło do śmiertelnych pojedynków jakich była świadkiem. Sama nie miała ochoty skończyć w ten sposób, więc resztki zdrowego rozsądku często ratowały ją przed całkowitym wyniszczeniem. Owszem lenistwo potrafiło odejść w zapomnienie wówczas, gdy przychodziło jej bronić zawzięcie swoich racji. W całej tej sprzeczności znajdzie się również coś minimalnie pozytywnego, jednakże nie dla wszystkich, a mianowicie dar mówienia – owszem większość ludzi go posiada, ale nie każdy tak umiejętnie potrafi posługiwać się swym językiem, a żeby poruszyć ogół bez używania nadmiaru sił. Shera zyskuje ogromną przewagę przez swą siłę perswazji, która niejedną jednostkę zaprowadziła nad samą krawędź i popchnęła do skoku. Po cóż więc marnować całą energię do walki, kiedy w ten sposób można załatwić sprawę, bardziej po bożemu, o (Jakkolwiek sprzecznie to brzmi). Oczywiście niech was to nie zwodzi, ponieważ nieobliczalna Shera również potrafi używać swych pięści, aby poprawić komuś estetykę twarzy. Zazwyczaj dla polepszenia efektu dodaje piękny kastet, którym zostawia swój podpis na dłuższy czas. Przejdźmy jednak do kolejnej cechy – wytrwałości. Potrafi dążyć do ściśle obranego celu bez względu na przeciwności losu, próbujące zepchnąć ją z drogi. Zaleta ? Pojęcie względne, ponieważ posunęłaby się nawet do zabójstwa, byleby tylko spełnić swoją chorą zachciankę. Zresztą Shera często łamie wszechobecnie panujące reguły, zasady moralne.

Motywacja/cele:
Chęć przetrwania, nieokiełznany instynkt trzyma ją jeszcze na powierzchni. Wygórowanych i zbyt pięknych celów to ona nie posiada.

Rasa:
Człowiek.


Wygląd:
· budowa ciała: Krągła, kobieca sylwetka, zaledwie sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu.
· ubiór codzienny: Czarne obcisłe rurki, zwykły t-shirt oraz narzucona na to czarna ramoneska i oczywiście buty również czarne sięgające przed kolano, wiązane.

Broń:
Do dwóch ulubionych należy Karabinek M4 oraz karabin M16, oby dwie bronie produkcji amerykańskiej, więc w łatwy sposób przyszło jej nabyć te cacka. Rzecz jasna nie zawsze nosi je przy sobie, aczkolwiek ma specjalny pasek przy którym spoczywa również mały sztylet w razie nagłych wypadków.

Historia:
Urodziła się gdzieś na tej splugawionej ziemi, acz dokładnych namiarów nie zna nawet ona sama. Wychowywana była do piętnastego roku życia przez rodziców, którzy co rusz zmieniali miejsce swojego zamieszkania. Powoli nastolatka zaczęła być dla nich tylko zwykłym balastem, którego zwyczajnie nie mieli ochoty znosić. Nie dość, że wszyscy cierpieli na deficyt jedzenia to jeszcze musieli żywić małą, bezbronną dziewczynkę, z którą nie zdołali nawiązać więzi jak na rodziców przystało. Młoda Shera została pozostawiona na jednej ze stacji benzynowych splądrowanych przez jej jedynych krewnych, tuż po tym czym prędzej odjechali pozostawiając ją samej sobie. Rudowłosa nie wiedziała do końca co ma ze sobą począć przez kilka dni wciąż uparcie trzymała się owego miejsca ze złudną nadzieją na powrót swych wybawców. Niestety oni już nigdy nie chcieli mieć z nią nic wspólnego, więc przyszło jej radzić sobie samej. Na szczęście nie była już na tyle słaba i młoda, by nie wiedzieć jak egzystować w tym zniszczonym świecie. Z roku na rok zdobywała co rusz nowe doświadczenia, wiedząc dokładnie jak musi walczyć, aby przetrwać. Wyrosła na zaradną oraz samodzielną kobietę, ale wciąż podróżowała. Nie mogła znaleźć odpowiedniego miejsca, aby na zawsze tam pozostać. Pewnego razu w jednym z przydrożnych barów spotkała dosyć wygadanego, zaradnego mężczyznę, który o dziwo mimo jej ciętego języka zapałał do niej niesprecyzowaną sympatią. Okazało się, że znalazł swoje miejsce w Edenie, gdzie podobno przyjmują zbłąkane duszyczki. Oczywiście Shera była zbyt honorowa, aby od razu polecieć jak na skrzydłach i żebrać o pomoc. Miała tylko namiary, nic więcej. Na szczęście po dłuższych namowach postanowiła ujrzeć ów azyl dla wędrowców i o dziwo znalazła w nim nieco spokoju. Zresztą lenistwo nie pozwalało jej wracać do ponownej tułaczki. Czy podjęła dobry wybór? Tego dowie się w niedalekiej przyszłości.


Kontakt: Jak komuś będzie pilnie potrzebny, podam gg. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz