Daniel aka "Pomurnik"| Za użycie jego imienia bez zgody, rozwali ci łeb| Akceptuje skrót "Pom" lub "Nik"| Odkąd wybuch go rozczłonkował i pokiereszował wnętrzności; cyborg| Zmechanizowane ramiona, nogi, kręgosłup, płuca, tchawica i serce| 38 lat| Metr osiemdziesiąt sześć| Wyciska trzy tony na klatę| Papierosy, marycha, insomnia| Milczek i samotnik, może wydać się dziwny i wyobcowany| Bardzo skryty, prędzej strzeli sobie w łeb niż komuś się wygada| Wymordowano mu rodzinę na jego oczach, od tamtej pory nawet nie myśli o zakładaniu nowej| Ma paranoję na punkcie niezależności| Łowca głów | Nóż do rzucania, Colt45, bezprzewodowy paralizator w formie knykci u obu rąk i długie, wysuwane ostrze z prawego przedramienia (lewe nie działa), mające dwa ustawienia; defensywny i ofensywny (sztychtem ku łokciowi i sztychtem ku palcom)
EDIT: Stalowe zawiasy szczęki oraz stalowe umocnienia czaszki | Komputerowe implanty w mózgu z 50Terabajtową pamięcią | Wejście usb za uchem | Możliwość bezprzewodowego wpięcia się w inny komputer | W razie zagrożenia życia podtrzymują funkcje życiowe organów wewnętrznych | Podczas akcji stymulują produkcję adrenaliny i innych związków chemicznych wyostrzających zmysły oraz mobilność właściciela | Wszelakie wyładowania elektryczne są kumulowane i przetwarzane w czystą energię | W przypadku wyłączenia elektryki, system restartuje się i uruchamia na nowo | Syntetyczne oczy podłączone do komputerowych implantów w mózgu | Termowizja (tęczówka zmienia kolor na czerwony) | Noktowizja | Podświetlenie żywych organizmów w zasięgu wzroku | Celownik | Zoom in i zoom out, z możliwością robienia zdjęć, i nagrywania oraz zapisywania plików w pamięci komputerowej | Od nagromadzenia sprzecznych emocji system przestaje współgrać z nosicielem (następuje wyłączenie wszystkich systemowych funkcji, poza podstawowymi podtrzymującymi życie)


Wsłuchując się w zgrzyty metalowych zawiasów windy, obserwowała w milczeniu migającą lampkę. Myśli lawirowały między sumieniem a rozsądkiem i dziewczynie coraz trudniej było komunikować się z kimikolwiek. Nie miała zamiaru kontynuuować żadnych treningów z cyborgiem, raczej sądziła, że jest zbyt aspołeczny i propozycję wspólnych przepychanek od razu odrzuci. Włożyła wiele emocji by wyglądało to na dość optymistyczną prośbę, specjalnie wykonała teatrzyk by go zniechęcić nie spodziewając się, zupełnie odmiennej reakcji. Sądziła,że nadmierna chęć towarzystwa w końcu odsunie go od zadawania zbędnych pytań, na które odpowiadać nie chciała. Siłownia stała się celem przypadkowym, szła do szklarni chcąc sprawdzić sadzonki, które jeszcze nie dawno posadziła w ziemi a już rosły wybijając niewiekie łodyżki. Słabe oświetlenie w siłowni przyciągnęło jej ciekawość i już po chwili stanęła w drzwiach skradając się cicho niczym kot. W momencie, w którym się pochylił wyłoniła się z cienia przytulając policzek do chłodnej framugi - Na kogo czekasz kotku? - nie było w tej kwestii żadnego podtekstu, chociaż nawiązywała do Jego poprzednich słów o myszce uciekającej do norki. Weszła do środka nie spuszczając z niego bacznego spojrzenia. Była zła, a to że jemu już się obrywa stało się chyba tradycją - Jack nie daje mi spokoju - rozejrzała się mając wrażenie, że ujrzy gdzieś twarz natrętnego braciszka - rozkręcił mi akumulator w samochodzie - stwierdziła dobitnie. Oczywiście obwiniała samego Pomurnika, bo przecież od kogo się zaczęło to błędne koło - Myślałam, że łowcy są bardziej dyskretni, ale zapomniałam, że ty dodatkowo jesteś cyborgiem - zawsze gdy wydawać się mogło, że nawiązuje z nim nić przyjacielską, ktoś ją przecinał - Od czego zaczynamy trenerze? - odburknęła ściągając bluze z kapturem, którą przewiesiła przez ławeczkę. Została w czarnym topie, które odsłaniał znaczną część jej tatuaży, Pom nie miał pojęcia,że właściwie mają wiele wspólnego z całym jej życiem. Mógłby wiele się dowiedzieć o całym życiorysie Sary, oglądając tatuaże jak książke z obrazkami. Najbardziej znaczący znajdował się na na linii karku tuż pod krótki włosami dziewczyny i przedstawiał zarys owada, w którym sprytniejsze oko dostrzeże modliszke.Mantis (ang.modliszka). Identyczny miał jej oprawca i to w tym samym miejscu.
OdpowiedzUsuńPosłusznie zabrała sie za rozgrzewanie stawów. Skupiła się najpierw na górnej części robiąc wymachy ramion i skręty tyłowia. Wykonała kilka powtórek serii ćwiczeń, pilnując rytmicznego oddechu. Zeszła do parteru wykonując parę luźniejszych rozciągnieć. Codziennie rano robiła krótką rozgrzewkę by mieć rozciągniete mięśnie dlatego elastycznie wykonywała skłony. Nie przejmowała się Jego obecnością milczała do czasu aż nie zadał Jej pytania. Uniosła na niego spojrzenie - Nie boje, bo wiem że się nie postawie - doskonale zdawała sobie sprawę, że jest na przegranej pozycji dlatego świadomie nie podejmowała działań obronnych. Podporządkować się było łatwiej a jakikolwiek sprzeciwł zbierał swoje żniwa w postaci pięknych prezentów na ciele Sary. Wstała i podchodząc do cyborga kucnęła przed nim opierając jedną ręke ochłodną posadzkę - Jesteś taki męczący zadając te pytania,ale dobra zawrzyjmy układ - odczekała chwilę czekając na reakcje towarzysza a widząć pytające spojrzenie uśmiechnęła się unosząc delikatnie kąciki warg - sparing,ja i ty, pięć rund, bez boksowania, za każde moje odklepanie odpowiem na jedno pytanie - zaczęło ją drażnić,że każdy próbuje ją niańczyć, postanowiła nieco ugasić ciekawość Pomurnika nie wchhodząc w nieprzyjemne szczegóły - Wchodzisz w to czy boisz się lać z laską? - droczyła się z nim, w końcu zapasy ciężko nazwać walką /Sara
OdpowiedzUsuń- Boisz się,że zrobisz mi krzywdę? - spytała taksując cyborga nieco zaskoczonym spojrzeniem. Nie oczekując jednak odpowiedzi, wstała przysiadając na ławeczce pod podstawioną sztangą obok swojego niedoszłego trenera. Chwyciła oburącz gryf ściskając go na tyle by sprawdzić czy da radę go obsunąć z zawiasów.
OdpowiedzUsuń- To nie tak,że ja nie chce Ci powiedzieć gdzie jest ten cyborg - wyprostowała łokcie napinając mięśnie ramion. Ewidentnie miała zamiar podnieśc tą sztangę, nawet jeśli waga założonych ciężarów przekraczała delikatnie jej możliwości. Była uparta i na siłę chciała mu pokazać, że to zrobi.
- Gdyby to ode mnie zależało przyniosłabym Ci to ścierwo na tacy - wymamrotała i zsuwając sztangę przeceniła swoje możliwości bo ta osunęła się wprost na nią zatrzymując się na całe szczęście na niższym szczeblu. Obrzuciła Pomurnika, krótkim poirytowanym spojrzeniem z wymalowaną prośbą na oczach by pomógł jej wykaraskać się spod tego gryfa.
- Chodzi o to, że gdyby to było takie łatwe sama bym go zastrzeliła, ale jest jak karaluch ciężko go zabić - na moment na jej buźce wymalował się smutny uśmiech, który mógł być błędnie odbierany jako strach - to nie tak,że boje się śmierci z Jego łap, ale gdy go zirytuje wybije mi rodzinę - zmrużyła oczy niezadowolona z faktu inwigilowania jej życia - teraz mam go na oku i trzymam z daleka od wszystkiego co jest mi cenne - nawet nie zauważyła kiedy rozgadała się na tyle, że nie dała dojśc do słowa swojemu towarzyszowi.
- Rycerzyku, jesteś dla mnie zagadką jednak cały czas sądze, że nie rozumiesz o co mi chodzi..wyjaśnie Ci - gdy uwolnił ją w końcu spod jażma złej sztangi, wyprostowała plecy do siadu wlepiając swoje chłodne spojrzenie w cyborga.
- Źle nam wyszło zapoznanie, zacznijmy zatem od nowa - przyłożyła dłoń do serca wczuwając się w rolę:
- Cześć jestem Sara i nie lubię spadających z nieba cyborgów o których nie wiem nic a którzy wkraczają buciorami w mało przyjemne epizody mojego życia - specjalnie zmieniała ton głosu chcąc by jej wypowiedź zabrzmiała bardziej poetycko.
- Skąd mam wiedzieć,że nie próbujesz mnie wciągnąć w jakieś bagno, albo nie pracujesz dla niego? Czasami jesteście bardzo podobni, chociaż ty, JESZCZE mnie nie uderzyłeś - nieświadomie zmarszczyła nos, podkreślając słowo "jeszcze" jakby wręcz oczekiwała takiego zachowania./Sara
Szybko pojęła,że na mniejszym obciążeniu jest w stanie wykonać wiele powtórzeń. Przez całą serie zapomniała o pilnowaniu oddechu, dlatego odstawiając sztangę wypuściła głośno powietrze, łapiąc zachłannie trochę tlenu. Uspokajając oddech ułożyła głowę na ławeczce unosząc wzrok by spojrzeć na wiszącego nad nią Pomurnika. Wiedziała,że rozmawiał z Raquel a raczej się tego domyślała po tym jak ten nagle zmienił taktykę z zadawania pytań na bardziej opanowany sposób szukania śladu innych członków tej zacnej "rodziny" do której chcąc nie chcąc należała. Podłożyła ręke pod głowę, drugą układając na brzuchu odzywając się po dłuższej chwili:
OdpowiedzUsuń- Nie wiem co Ci powiedziała Raq, ale wiedz, że jej opinia jest na tyle subiektywna, że przeinacza wiele rzeczy, co od niej wiesz? - zmrużyła oczy, nawet nie wiedząc co właściwie jej kuzynka mu zdradziła. Po przerwie zabrała się za kolejną serię skupiając się tym razem konkretnie na oddechu. Nie odzywała się bo zrobienie więcej niż jednej rzeczy wymagało rozdzielnej uwagi, które Sara niestety nie miała.
- Chcesz go dorwać okej, jestem za, ale najpierw napraw się - odrzekła tak po prostu jakby to było takie proste.
- Mam okropne wyrzuty sumienia Nik.. - zastanawiała się czy dokończyć czy zostawić to bez komentarza. Odłożyła sztange wchodząc na bieżnie
- Jak szybko biegasz? /Sara
Pokiwała tylko głową, a jednak Raq wszystkiego mu nie powiedziała. Wcisnęła odpowiedni guzik ruszający taśmą, która początkowo zaskrzypiała a następnie zaczęła miarowo poruszać się w najwolniejszym programie. Sara spokojnie kroczyła wraz z taśmą by po chwili przejść do truchtania podkręcając prędkość. Jeszcze chwilę wahała się nad tym czy odpowiedzieć mu wprost co jej leży na serduchu, ale odgoniła ta myśl, nie ufając mu jeszcze na tyle by się zwierzać.
OdpowiedzUsuń- Pytam bo Ciebie sprawdzam -odpowiedziała bez owijania w bawełnę. Wyprostowała kręgosłup unosząc głowę i wlepiając spojrzenie w gołą ścianę przed sobą wymruczała w jej stronę przepełnione nienawistnym poddźwiękiem:
- Ma na imię Max - wyszeptała tak cicho, że właściwie tylko sprawne ucho mogło to dosłyszeć, wśród dźwięków postarzałej maszyny. Powtórzyła dobitniej swoje poprzednie słowa dodając po krótkiej milczącej pauzie:
- Tak każe się do siebie zwracać, nie używa swojego prawdziwego imienia, uważa że imię zmarło wraz z zostawieniem człowieczeństwa i cudowną przemianą w potwora - wymamrotała podkręcając niebezpiecznie prędkość. Zaczęła biec wspomagając się wymachami rąk.
-Zasrany Max. /Sara
Biegła dłuższą chwilę sapiąc po zrobieniu kilku wirtualnych kilometrów i zwalniając tempa przeszła do żwawego marszu.
OdpowiedzUsuń- Dla mnie to jest głupie - odpowiedziała po chwili zastanowienia odnośnie ich rozmowy o zapominaniu własnego ja.
- Porzucić swoje prawdziwe imię i osobowość to tak jakby zdradzić siebie i pójść na łatwizne - nie wiedziała skąd nagle naszła ją taka złość, widziała tą obsesje która ogarniała z roku na rok Maxa. Działała przy nim już dobre kilka lat i z dnia na dzień widziała jak zmienia się w bezosobową masę wyprutą z emocji i naszprycowaną prochami, które sama mu dawkowała. Oparła się rękami o poręcz przy głównym panelu sterowania i odetchnęła z uglą. Przycisnęła guzik zwalniający czekając aż taśma wyhamuje na tyle, żeby mogła swobodnie zejść z maszyny bez obawy bliskiego spotkania z posadzką. Ukradkiem wyłapała Jego spojrzenie i zarejestrowała gdzieś w zakątkach umysłu, że Pom to właściwie zwykły facet tylko nieco mechaniczny, to działało na korzyść ich znajomości.
- Bo nie chciałam Ci tego mówić staruszku - zaśmiała się ukrywając to co ją boli za maską rozbawienia - tylko jedna ręka Ci szwankuje? / Sara
Sara przytachała niewielki stolik i siadając na ziemi zasugerowała by usiadł naprzeciw niej.
OdpowiedzUsuń- W takim razie inaczej Ciebie sprawdze, po takim treningu dostałam takie powera, że na pewno z Tobą wygram, no dalej - położyła łokieć na stoliku chcąc się z nim zmierzyć na ręke. Właściwie cały czas sprawdzała i porównywała nieświadomie obu do siebie. Wydawało jej się,że wszystkie cyborgi są jak nie takie same to podobne a przynajmniej tylko takie zdarzało Jej się spotykać. Gdy przysiadł naprzeciw spojrzała na zmechanizowaną ręke - on ma większe łapy, zupełnie jakby nadrabiał nimi braki w inteligencji - wymamrotała i zaczęła go instruować niczym prawdziwy sędzia - Tylko nie oszukuj i nie dawaj mi fory, okej? - zacisnęła parę razy pięść i uśmiechając się delikatnie rzuciła mu wyzywające spojrzenie. /Sara
Zsunęła powoli ręke ze stołu rozmasowując ją pod blatem. Faktycznie przygrzmocił, jednak to wcale nie zraziło Sary - Poczekaj! Nie było start, nie liczy się jeszcze raz, tym razem poczekaj - jeszcze raz chwyciła Jego dłoń i nawet wyrównała starannie Jego łokieć jakby się bała,że zacznie oszukiwać. Gdy padła komenda start, Pom trzymał ręke w miejscu i Sara próbowała przechylić ją na wygraną stronę. Najpierw uczciwie, potem podtrzymała się stołu by na koniec dorzucić drugą ręke i próbować dwoma przechylić sztywną łape cyborga. Zaparła się nogami, ale łapa nawet nie drgnęła. Gdy znów wygrał ręka zaczęła ją po prostu boleć - Dobra, masz trochę siły poddaje się - westchnęła głośno robiąc teatralnie smutną minę - to kiedy kolejny trening? Śmierdze i już mam dość, boli mnie wszystko. /Sara
OdpowiedzUsuńNie czekając na słowa zezwolenia chwyciła przewieszoną przez ławkę bluze i wlekąc nogami w stronę wyjścia przetarła wierzchem dłoni wilgotne czoło. Zacisnęła wargi układając na buźce wąską linie i wypuszczając nagrzane powietrze nozdrzami odparła spokojnie:
OdpowiedzUsuń- Okej, może być, daj mi 5 minut i jedziemy na zewnątrz - wychodząc, luźno uniosła smukłą prawicę nad rant barków kierując się w stronę pokoju by zgarnąć kilka łazienkowych przyborów.
Chłodny natrysk dostarczył Sarze orzeźwiający nastrój przynosząc ulgę od całego syfu zaserwowanego zaprawą treningową cyborga. Zasiedziała się kolejną minutę, nie tracąc czasu na wysuszenie kruczo-czarnych włosów sterczących sztywno w augiaszowym nieładzie. Opuszczając nago kojącą kabinę przetarła ciało miękkim materiałem świeżego ręcznika, błyskawicznie narzucając na siebie kolejne części garderoby. Stąpała niespiesznie zbliżając się do windy przy której uświadomiła sobie, iż nie poinformowała swojego półmechanicznego 'kumpla' o miejscu spotkania. Wzruszyła bezradnie ramionami, poczeka, zastanowi się. Odbiegając myślami oparła się górną częścią uda o blat stołu by przysiąść pośladkami na wyszorowanym krańcu. Czekając w milczeniu odchyliła głowę, wzdrygając się pod wpływem sączących z jej wilgotnych włosów ścieżek kropel wody.
- Sory, zajęło mi to dokładnie 8 minut - odparła swoim naturalnym lekko zachrypniętym głosem, rejestrując wzrokiem sylwetkę wyłaniającego się Pomurnika. / Sara
Nawet nie potrafiła jasno określić w którym momencie palenie stało się nałogowym aplikatorem dla spragnionych płuc. Nadal wysiadała w porównaniu ze stałymi zaciągaczami, ale złapała się na tym, że kilka godzin bez fajek jest czasem równie straconym co bez alkoholu, którego piła w równym stopniu umiarkowanie. Wlepiła znudzone spojrzenie w kraty dotrzymując towarzystwa Pomurnikowi w milczeniu. Błogi stan nie trwał dłuo przerwany Jego metalicznym głosem:
OdpowiedzUsuń- Trochę tak - przyznała, wiedząc że prawdy w tym tyle co nic. Brat doskonale wiedział,jak uciąć Sarze skrzydełka zabierając jej akumulator. Uciął jej możliwość ucieczki. Na motocyklach nie jeździła a jedynym zaparkowanym wozem był Jej zdechły czterokołowiec.
Kątem oka zauważyła, jak gwałtowniej unosi dłoń nie dostrzegając zamiaru naprawienia sprawcy efektów świetlnych zafundowanych przez niedokręconą żarówkę. Nieświadomie odwróciła głowę chowając ją w lekko uniesionych ramionach, nie mogą powstrzymać zwykłego odruchu obrony zakodowanego gdzieś w umyśle. Szybko wróciła do pionu rzucając ukradkowe spojrzenie cyborgowi.
- Szlag, przestraszyłeś mnie - dorzuciła poirytowana odwracając się przodem do towarzysza by popatrzeć jak radzi sobie z usterką - jednak nie myśl,że się Ciebie boję /Sara
Widząc ten przebłysk uśmiechu przyłożyła palce do ust unosząc teatralnie przerażone spojrzenie na cyborga.
OdpowiedzUsuń- Na litość boską co ty masz na twarzy!? - widząc jak zdziwienie wypełza na Jego twarzy, uśmiechnęła się szeroko nie wychodząc z roli, która aktualnie odgrywała. Zarysowała palcem wskazującym na twarzy wygięty w dół łuk.
- Uważaj to zły i niedobry uśmiech, może Ci tak zostać albo gorzej jeszcze ktoś zobaczy - podroczyłaby się może i dłużej gdyby własnie nie wypuścił Jej na zewnątrz. Odetchnęła głęboko zaciągając się garażowym powietrzem i kiwając głową na propozycje zaciągnęła cztery litery na dach ociągając się z każdym krokiem . Snuła się kilka kroków za Pomem wzrokiem przeskakując bezczelnie wzdłuż linii Jego pleców. Na szczycie budynku zmrużyła oczy próbując wyłapać najdalsze punkty horyzontu a odpalając papierosa przysiadła na samym krańcu budynku przewieszając luźno nogi przez prosty kant dachu. Jak na tak płochliwe stworzenie o dziwo lęk wysokości się Jej nie imał bo wychylając się patrzyła w dół ze stoickim spokojem.
- Czy jakbym skoczyła przeżyłabym? - nie użyła określenie spadła jakby taka opcja była niemożliwa i odwracając głowę zaciągnęła się głęboko, trzymając smolisty dym dość długo w oskrzelach.
- A jak ty byś skoczył? / Sara
Odsunęła fajkę od ust, strzepując popiół poza krawędź dachu. Gdy się przysiadł obok mogła z bliska popatrzeć jak wygląda fascynujący mechanizm Jego dłoni. Odsunęła się nieznacznie porównując oczami wyobraźni postać przywódcy szajki do oblicza Pomurnika, nad którym ostatnio dość często się zastanawiała. Chciała go rozgryźć kompletnie nie rozumiejąc Jego intencji.
OdpowiedzUsuń- Czyli nogi też masz mechaniczne? - z trudem powstrzymała się od zadania bardziej konkretnego pytania, które samo z siebie z czystej ciekawości się nasunęło. Zażenowana odwróciła głowę, przenoszą wzrok na linię horyzontu. Po krótkiej kontemplacji terenu wsadziła fajkę w usta rytmicznie odbijając stopy od stropu budynku. W międzyczasie wyciągnęła z kieszeni pager gapiąc się przez chwilę na ciąg liczb, które zaczęły migać na wyświetlaczu. Każda cyferka coś znaczyła, mimo że dla niewtajemniczonej osoby stanowiły tylko kilkucyfrowy kod. Przygryzła filtr, obiema rękami wystukując krótką odpowiedź po czym schowała urządzenie do kieszeni siadając zasępiona w pozycji podobnej do Pomurnika. /Sara
Przeniosła ciężar ciała na łokcie omiotając wzrokiem płaską linię widnokręgu. Pierwszy raz ogarniała tak odległe tereny, przez co poczuła się taka malutka i bezradna. Ułożyła plecy na chłodnym betonie stropodachu i podkładając ręce pod kark wpatrywała się w zachmurzony nieboskłon.
OdpowiedzUsuń- To jest pager - odpowiedziała krótko wiedząc,że chyba nie do końca oczekiwał takiej odpowiedzi. Długo zastanawiała się zanim kontynnuowała.
- Służy do wysyłania krótkich wiadomości, ciężko wyśledzić, zaszyfrowany - rzekła zastrzegając od razu,że zabranie go Jej wcale nie ułatwi pracy nikomu. Łatwo było się domyśleć, iż dzięki tej zabaweczce wie gdzie spotykają się członkowie gangu.
Podciągnęła nogi zginając kolana by przysunąc stopy bliżej miednicy.
- Czy miałeś kiedyś tak .. - ucięła, odwracając głowę by wlepić w niego obojętne spojrzenie. Wahała się krótką chwilę czy jednak mu skończyć temat, który niespodziewanie urwała.
- Czy kiedykolwiek czułeś się bezradny wobec otaczającej Ciebie sytuacji? - żeby miał pewność do czego dąży po kolejnej minutce milczenia ciągnęła swoje rozmyślania.
- Czy jeśli jestem świadkiem całej przemocy i zła, które wyrządza Max i jeśli nie mogę zrobić z tym nic czy jestem tak sama zła jak On? Patrze jak maltretuje swoje ofiary i zastanawiam się "To mogłam być ja" - ostatnie słowa zaakcentowała z nutką sarkazmu, nie mówiła już do niego a właściwie do siebie jakby słowa wypowiedziane na głos miały przynieść Jej ulgę. /Sara
- Ludzie pieprzą głupoty - skwitowała krótko jego ostatnią wypowiedź i uniosła się na łokciach by na niego spojrzeć
OdpowiedzUsuń- Jesteś może arogancki, wredny, eogistyczny, uparty, chamski, nieznośny - dodała jeszcze kilka epitetów kiwając głową raz w jedną raz w drugą stronę przy każdym wypowiedzianym określeniu co wyglądało dość zabawnie.
-Pewnie gdybym znała Ciebie, ciutke dłużej ta lista byłaby dłuższa, ale jedno wiem na pewno Nik - nie lubiła mówić do niego Pom, nie miało według niej odpowiedniego brzmienia.
- Nie jesteś zły, chociaż zabijanie ludzi za kasę chyba nie jest dobrym uczynkiem - zaśmiała się szczerze po czym usiadła po turecku odwracając się do niego przodem pochyliła lekko głowę jakby miała zdradzić mu jakiś sekrecik.
- Uzależnienie się od czegokolwiek jest złe szczególnie od władzy, ale skoro już jesteśmy w temacie - poklepała się po kieszonce kamizelki następnie dotykając nosa po migowemu dając mu do zrozumienia o co jej chodzi.
- Masz ochotę na coś mocniejszego? Pokaże Ci za co uwielbia mnie Max - właściwie nie sądziła,że zaproponuje mu swój towar, jednak chciała się rozluźnić. Przebywanie z cyborgiem było nieznośnym uczuciem a z drugiej strony przynosiło ukojenie od prawdy, którą postanowiła zakopać w umyśle. /Sara
Chwyciła kawałek płaskiej płytki i przecierając ją rękawem usypała małą kupkę z woreczka skrytego w kieszonce kamizelki.
OdpowiedzUsuń- Pe-eS - rzuciła wymyśloną nazwą, wyjmując z tej samej kieszonki dolara, który w tych czasach stanowił tylko sentyment i zwinęła go w ciasny rulon. Niespiesznie rozdzieliła sypki narkotyk na dwie ścieżki i stukając rulonikiem w brzeg płytki wytłumaczyła swoje słowa.
- Od p-pozornego s-szczęścia. - uśmiechnęła się się na kiczowatość swojej nazwy nachylając nad płytką. Wolała pierwsza wciągnąc choćby dlatego by mu pokazać iż nie wciska mu nieznanego towaru. Po wciągnięciu ścieżki przyłożyła nadgarstek do nosa i odkładając ostrożnie płytkę wstała czekając aż spłynie po niej falą rozkosznego uczucia. Efekt był natychmiastowy i utrzymywał się maksymalnie do dwóch godzin. Sara podeszła do brzegu dachu i rozkładając ręce na boki przeszła się na palcach po samej krawędzi nie tracąc ani na chwilę równowagi. Na końcu wąskiej krawędzi wspięła się na palcach i obróciła niczym gimnastyczka na równoważni.
- Bo daje uczucie nieskończonego szczęścia i mocy, chciałam by pomagał stał się używką. - była w stanie w którym liczyła się tylko aktualna chwila, nie to co będzie i co było, żadnych wspomnień, planów nic. Euforia spowodowana nienaturalnie dużą ilością hormonów szczęścia.
- Najlepiej smakuje jak się zapije alkoholem, szkoda że nie mamy tutaj żadnego. /Sara
Słysząc słowa pochwały spuściła skromnie głowę zeskakując z niebezpiecznej krawędzi.
OdpowiedzUsuń- Metoda prób i błędów - wyjaśniła spokojnie doskonale znając to uczucie, który oferował jej wyrób.
- Problem tkwi w tym, by się nie przyzwyczaić bo wtedy Ciebie to zje - miała na myśli uzależnienie psychiczne, które bywało bardziej zabójczą bronią niż fizyczne skutki. Wyciągnęła ręce by ułożyć je na wzór rozłożonych pazurków i niczym kotka zgarnęła parę razy powietrze przed twarzą cyborga chcąc zaprezentować swoją myśl. Czuła się wyluzowana na maksa.
- Co czujesz? - zastanawiała się jak na niego wpłynęły psychoaktywne środki. /Sara
Usiadła po turecku nie komentując pytania odnośnie traktowania go jak królika. Zamiast tego uśmiechnęła się zawadiacko na znak, że zostawi sobie odpowiedź w słodkich objęciach tajemnicy. Wsłuchiwała się w Jego słowa śledząc wzrokiem zarysowany przed nią kształt. Zmarszczyła nos rozważając w zabawnym skupieniu Jego słowa.
OdpowiedzUsuń- Nie wiedziałam, że zaczniesz gadać o motylkach, co ty za prochy bierzesz - zacmokała z dezaprobatą śmiejąc się pod nosem. Palcami dotknęła swojego karku.
- Czytaliśmy chyba podobne bajki Nik, chociaż mi bardziej odpowiadają modliszki, takie małe, wredne zołzy - pokiwała się w dwie strony po czym dobitnie dotarła do niej jedna informacja.
- Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Ciebie w wolnej chwili z książką o owadach w miękkich papciach i fajką w ustach. - Sara była wzrokowcem, zapamiętywała wszystkie obrazki z najdrobniejszymi szczegółami. Jej matka postarała się by dziewczyna łyknęła trochę historii a i w opowiadanych bajkach motyli zabraknąć nie mogło. /Sara
Widząc jak wpatruje się w niebo poszła w ślad za nim i kładąc głowę na twardym podłożu przymknęła powieki czując przyjemne zdrętwienie, które owładnęło Jej ciałem. Wysłuchała w milczeniu całej historii i przyznania się do posiadania dzieci, żony a co za tym idzie normalnego sielankowe życia i jedyną jej reakcją było najzwyklejsze pokiwanie głową. Ona po prostu nie zczaiła, że przyznał jej się do czegoś tak osobistego, wyluzowała się w Jego towarzystwie na tyle,że nie miała zamiaru zadręczać go pytaniami. Tak jakby zamglony narkotykiem rozum podpowiedział jej by tego nie robić.
OdpowiedzUsuń- Bo te cholerne guziki tak mają! - wypaliła nagle zbulwersowana tym faktem - dlatego swoim, dorysowałam oczy zwykłym markerem, wiesz jakie były brzydkie? - właściwie nawet nie zorientowała się,że pierwszy raz usłyszała Jego chichot. /Sara
Wlepiła spojrzenie w wszechogarniający krajobraz stepu, oddzielający się kontrastową linią od grafitowego nieba. Czas przestał płynąć irytując swoją biernością dziewczynę, która kolejny raz zmieniła pozycję tym razem siląc się na nutkę bliskości. Ułożyła się w poprzek ciała cyborga beztrosko opierajac głowę o bok Jego klatki piersiowej. W końcu układając się wygodnie wydała krótki pomruk zadowolenia zakladając nogę na nogę. - Ten stan niedługo minie Nik, nie przyzwyczajaj się. /Sara
OdpowiedzUsuńWlepiła spojrzenie w wszechogarniający krajobraz stepu, oddzielający się kontrastową linią od grafitowego nieba. Czas przestał płynąć irytując swoją biernością dziewczynę, która kolejny raz zmieniła pozycję tym razem siląc się na nutkę bliskości. Ułożyła się w poprzek ciała cyborga beztrosko opierajac głowę o bok Jego klatki piersiowej. W końcu układając się wygodnie wydała krótki pomruk zadowolenia zakladając nogę na nogę. - Ten stan niedługo minie Nik, nie przyzwyczajaj się. /Sara
OdpowiedzUsuńOdchyliła nieznacznie głowę, umożliwiając 'poduszce' na zmianę ułożenia ręki przez co tkwiła w niezgrabnym pomurnikowym objęciu. Oswoiła sie z tym faktem dość łatwo, przykrywając zmechanizowane palce cyborga swoją dłonią, asekuracyjnie podtrzymującą grabe na jej piersi . Palcem wodziła wzdłuż stalowych nadgarstków zastanawiając się w jakim stopniu odczuwa tak subtelny dotyk, potęgowany łaskotaniem z wrażliwych nerwów pobudzanych magicznym proszkiem.- Na całego powiadasz? Całego to ja mogę ..- z wielkim trudem powstrzymała się od komentarzy, które w odruchu nagłej rozkoszy utknęły nieprzyjemnie w gardle. Uniosła głowę by rzucić nonszalanckim tonem - Ale czy ty podołasz? - tetralnie rozżaliła się nad zepsutą protezą chwytając Jego sprawną dłoń by wsunąć ją sobie po materiał zwiewnej bluzji. Ona wcale nie przejęła inicjatywy, po prostu wizja trzymania tam Jego palców podobała jej się bardziej, a przynajmniej jawiła się w bardziej kolorowych barwach. /Sara
OdpowiedzUsuńOdchyliła nieznacznie głowę, umożliwiając 'poduszce' na zmianę ułożenia ręki przez co tkwiła w niezgrabnym pomurnikowym objęciu. Oswoiła sie z tym faktem dość łatwo, przykrywając zmechanizowane palce cyborga swoją dłonią, asekuracyjnie podtrzymującą grabe na jej piersi . Palcem wodziła wzdłuż stalowych nadgarstków zastanawiając się w jakim stopniu odczuwa tak subtelny dotyk, potęgowany łaskotaniem z wrażliwych nerwów pobudzanych magicznym proszkiem.- Na całego powiadasz? Całego to ja mogę ..- z wielkim trudem powstrzymała się od komentarzy, które w odruchu nagłej rozkoszy utknęły nieprzyjemnie w gardle. Uniosła głowę by rzucić nonszalanckim tonem - Ale czy ty podołasz? - tetralnie rozżaliła się nad zepsutą protezą chwytając Jego sprawną dłoń by wsunąć ją sobie po materiał zwiewnej bluzji. Ona wcale nie przejęła inicjatywy, po prostu wizja trzymania tam Jego palców podobała jej się bardziej, a przynajmniej jawiła się w bardziej kolorowych barwach. /Sara
OdpowiedzUsuń