Ksywka: Tony
Wiek: 33
Narodowość: Kanadyjczyk
Charakter: Jest przeciwieństwem starszego brata, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Cholerny egoista, dąży tylko do własnej przyjemności nie interesując się z reguły nikim ani niczym innym. Bardzo rzadko robi coś z dobroci serca, tak naprawdę w ogóle jego serce nie wie co to zwykła ludzka dobroć. Wszędzie szuka zysku dla siebie, otwarcie mówi o długach wdzięczności jakie się u niego „zaciąga”. Być może to skazy z dzieciństwa kiedy musiał walczyć o godny byt dla siebie i jeszcze dzielić się nim z rodzeństwem, inni natomiast z przyjemnością rzucali mu kłody pod nogi. Jest wyjątkowo bezwzględny kiedy chodzi o sprawy własne. Większość wartości moralnych uznaje za zbędną część życia. Twierdzi że człowiek to myślące zwierze co widać w tych czasach. Tony jest narwany, w gorącej wodzie kąpany, i to bardzo. Często daje upust swojemu okrucieństwu i brutalności względem wrogów. I wcale nie dręczą go wyrzuty sumienia, nie ma ich. Im więcej brutalności i rozlewu krwi tym więcej przyjemności on zyskuje. Nie rozumie zasady umiaru. Nie kieruje się honorem. Ma jedną zasadę. Dziecka nie tknie nigdy. Nawet jeśli w chałupie która przez niego właśnie jara się do gołej ziemi jest dziecko wejdzie w ogień po nie. To jest największy plus i zarazem minus tego faceta. Czasem nie szanuje swojego życia… No dobra. Praktycznie zawsze go nie szanuje.
Nie wymaga od życia wiele, chce się tylko bawić i w międzyczasie zarobić na tym nieco grosza. Ciągle szuka przygód.
Jedynym hamulcem dla jego chorej osobowości jest starszy brat Roland. Tak jak on zajmował się młodszym rodzeństwem, tak Tony ma do niego wielki szacunek za to i ogólnie. Tylko z nim może pogadać o wszystkim i poprosić o pomoc w trudnych sytuacjach.
Motywacja/cele: Po prostu bawić się zabijając ludzi.
Rasa: Człowiek
Wygląd:
- budowa ciała: Lekko umięśniony, wysoki (183cm), na rękach ślady po poparzeniach i przecięciach, na lewym ręku tatuaż „tribal”, lekki zarost, drobna bródka, baczki.
- ubiór codzienny: Zwykle jakieś koszulki, na to obowiązkowo hawajska koszula, bojówki w kolorze urban camo, czarne ciężkie buty z metalowymi noskami. Na czole zawiązana zielona bandana, na szyi nieśmiertelnik i fikuśny naszyjnik do mostka złożony z zębów i drewnianych korali. Z szyi zwisają mu też przyciemniane okulary ochronne.
Broń: Duży nóż myśliwski mocowany zwykle na prawej łydce, maczeta, Colt 1911 z własnoręczną grawerką płomienia za pomocą gwoździa na drewnianej rękojeści i tłumikiem, karabin maszynowy Browning 1918.
- budowa ciała: Lekko umięśniony, wysoki (183cm), na rękach ślady po poparzeniach i przecięciach, na lewym ręku tatuaż „tribal”, lekki zarost, drobna bródka, baczki.
- ubiór codzienny: Zwykle jakieś koszulki, na to obowiązkowo hawajska koszula, bojówki w kolorze urban camo, czarne ciężkie buty z metalowymi noskami. Na czole zawiązana zielona bandana, na szyi nieśmiertelnik i fikuśny naszyjnik do mostka złożony z zębów i drewnianych korali. Z szyi zwisają mu też przyciemniane okulary ochronne.
Historia:
Tony urodził się w Irsun, tam gdzie Roland, jego starszy brat. Od kiedy pamiętał stąpanie po nowej ziemi było ciężkie przez rodziców i mutanty wyłażące z lasów. Ale miał wsparcie w postaci starszego brata. Na wspólnej obronie domu spędzili długi czas, Roland przyuczył go trochę z rusznikarstwa i bijatyki. Nieraz we dwóch musieli załatwiać sprawy które powinien załatwić ojciec. Ale ojców prawdopodobnie mieli różnych, matkę wspólną. Ale tego Tony nie mógł być pewny. Tak czy siak trzymał się Rolanda. Kiedy on siedział w faktorii i robił amunicję Tony wraz z grupką ryzykantów zastawiali pułapki na zbłąkane mutanty, często niszcząc liczne ich legowiska. Nieraz obozowali na obrzeżach lasu szczęśliwie nie będąc napadniętym przez potwory. Kiedy wracał do domu i widział matkę z kolejnym to mężczyzną jego psychika powoli siadała. W dodatku brak opieki z jej strony doskwierał mu bardzo mocno. Swoją dzisiejszą osobowość zawdzięcza w dużej mierze właśnie temu okresowi życia.
Przeżył atak mutantów w piwnicy jednego z ruin przedwojennych domów wraz z kilkoma mieszkańcami. Jednak zamknęli się bez poważniejszych zapasów. Gdyby nie szybki niespodziewany ratunek na pewno zdechliby z głodu. I tak pod koniec jedli zmutowane szczury.
Uratowali ich mili ale nieco zdziwaczali sekciarze. Zajmowali opuszczony bunkier Enklawy niedaleko zrównanego z ziemią Vancouver. Enklawa pozostawiła tu masę wiedzy i jakieś zapiski o nowym świecie. Skorzystał z tego by móc szybciej wyrwać się od wybawców, którzy kazali swoim gościom przyjąć ich wiarę. Była na tyle chora, że Tony w pocie czoła pracował nad planem ucieczki.
Po kryjomu udało mu się doprowadzić starego buggy do użytku. W nocy ukradł nieco zapasów i odjechał do USA.
Będąc już w stanie Oregon nawiązał współpracę z grupą najemniczą. Pokazali Tony’emu, że nie ma już poszanowania dla moralności. Często dochodziło do gwałtów na kobietach w okolicznych biednych osadach, potem palono ich domy często razem z resztą mieszkańców. Tony robił to wszystko po jakimś czasie nawet z przyjemnością.
Jednak kiedy przyszło krzywdzić dziecko Tony zaprotestował robiąc szykującemu się do pracy koledze dziurę w głowie. Reszta w ramach zemsty skatowała Corleya. Gdyby nie pomoc rodziny dziecka zostałby z niego pył. Tak wylizał się z dużymi ale mało poważnymi poparzeniami. Odbył kurację w tym samym miejscu, obyło się bez żadnych przeszczepów skóry. I po pobiciu i po podpaleniu zostały ślady, ale w niczym to nie przeszkodziło sytuacji jaka zdarzyła się niedługo później.
Przez większość czasu rannym Tonym zajmowała się starsza siostra uratowanego przez niego dziecka. Miała tylko siedemnaście lat kiedy Tony dwadzieścia trzy. Mała zapewne się w nim zakochała. Tony przyjął ją do siebie tylko i wyłącznie ze względów seksualnych. Nigdy nikogo nie kochał. Ich związek trwał rok. Potem dziewczyna zaczęła coraz bardziej podejrzewać, że Tony nie odwzajemnia jej uczuć. Utrzymywał w tajemnicy to, że oprócz niej miał jeszcze dwie kobiety w tym samym czasie. Tylko w innych okolicznych osadach. Zaczęło to wreszcie męczyć Corleya więc zdecydował się uciec bez słowa wyjaśnienia.Mając dwadzieścia cztery lata zakotwiczył się w jakiejś mieścinie w okolicach Seattle. Burmistrz szukał chętnych do zasilenia oddziału jego prywatnej armii, a Anthony'emu pasowało siedzenie na dupie przez cały dzień z małymi przerwami na posiłki, które były serwowane obowiązkowo. Często dostawali też różnorakie używki by nie wywołali buntu. Widocznie staruszek nie potrafił autorytarnie załatwić problemu, ale Tony błogosławił taki stan rzeczy.
Przez najbliższe pięć lat był zwykłym najemnikiem. Wtedy zaczął też szprycować się świństwem by podołać coraz to trudniejszym zadaniom. Zwiększył też dawkę przyjmowanego alkoholu bo aktualna już nie wystarczała. W końcu znalazł się na terenie Chicago. Odwiedził parę osad i od nich dowiedział się o bunkrze EDEN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz