Imię: ------
Nazwisko: ------
Ksywka: Jake
Wiek: 32
Narodowość: Amerykanin
Motywacja: Chce ciekawie spędzić życie
Rasa: Człowiek
Broń: Prosty nóż z 10cm głownią i rewolwer Smith&Wesson
model 29
Charakter: Introwertyk, marzyciel i minimalista w
dużym skrócie. Ma spokojne usposobienie, stara się unikać pertraktacji na tle
fizycznym. Na pierwszy rzut oka wydaje się człowiekiem nieobecnym, zamyślonym,
bez emocji. Tylko dlatego, że wszystko tłumi w sobie. Dzięki temu jego psychika
mimo wszystko jest silna. To, że ucieka do używek wszelakich ma być tylko
odskocznią od rzeczywistego życia, a przynajmniej on sam tak twierdzi. Zaczyna
się otwierać kiedy przyzwyczai się do danej osoby. Jest na ogół nastawiony przyjaźnie
do każdego kto nie macha mu bronią przed nosem bądź nie próbuje go okantować.
Ale nawet jak to szybko wybacza i daje drugą szansę bo wie, że człowiek potrafi
się zmienić. Nie jest osobą szybko myślącą, potrzebuje czasu na przemyślenie, a
stres tylko go dekoncentruje. Ale często, głównie pod wpływem stresu zdarza mu
się działać instynktownie potem żałując swojego zachowania. Ale nieraz te
odruchy uratowały mu życie. W grupie zazwyczaj się izoluje bądź jest biernym
uczestnikiem rozmów. Jest dobrym obserwatorem, zna większość problemów z jakimi
boryka się dzisiejsza ludzkość jak i pojedyncze osoby, jeśli nie to próbuje je
poznać. Można mu powierzyć tajemnice, chętnie też wspomoże radą czy zwykłą
pokrzepiającą rozmową w cztery oczy.
Poprzez dość długie przebywanie w napromieniowanym
środowisku w okresie dorastania jego układ odpornościowy został upośledzony.
Ilość produkowanych przeciwciał została zmniejszona co osłabia odporność Jake’a,
jednak wytworzone już przeciwciała są dwa razy silniejsze niż u normalnego
człowieka. Dzięki temu mogą szybciej neutralizować antygeny jeśli te zostały
rozpoznane w pamięci immunologicznej. Prościej mówiąc – Nieprzebyta nawet
najpowszechniejsza choroba może go zabić lub utrzymywać się dłużej niż u
normalnego człowieka, z każdym kolejnym zarażeniem zyskuje on coraz większą
odporność, która może po dłuższym czasie równać się nawet stu procentom. Jeśli
choroba postępuje długo jest szansa na zyskanie odporności już za pierwszym
razem.
Wygląd:
Około 180cm wzrostu, masa ciała proporcjonalna do wzrostu.
Delikatne zarysy mięśni.
Zwykle chodzi w tych samych ciuchach, a więc w brązowych
traperach, zgniłozielonych bojówkach, białym podkoszulku, szarej koszulce,
bawełnianej koszuli w niebiesko-zielono-biało-szarą kratę, zielonej bluzie z
kapturem i czarnej kurtce skórzanej. Wszystko pozaszywane i połatane no i
zniszczone. Dodatkowo ma na dłoniach wełniane rękawiczki z czego prawa jest bez
palców, przywiązana do paska jest też czerwona chusta, która jest bardzo
przydatna na pustkowiach. Charakterystycznymi dla Jake’a rzeczami jest mała
pacyfka wykonana z metalowych drucików zawieszona na szyi na sznurku. Dostał ją
od swojej pierwszej „siostry” jaką bardzo pokochał. Drugą zaś jest pojedynczy
nieśmiertelnik Pustelnika, pamiątka po swoim wychowawcy.
Historia:
Urodził się w grupie pacyfistycznych nomadów, którzy wtedy
obozowali na terenie Luizjany. Żyli oni w przeświadczeniu, że człowiek nie może
być sobie wilkiem, a musi być bratem tudzież siostrą. Więc Jake jak i kilku
innych dzieciaków przyszło na świat właśnie z miłości siostry do brata, często
mając po jednym wspólnym rodzicu bo człowiek powinien kochać tak samo innego
człowieka bez jakichkolwiek ograniczeń. Przez to wszystko nie potrafił określić
dokładnie kim byli jego rodziciele, a opiekowali się nim wszyscy starsi bracia
i siostry. Przez dziewiętnaście lat wędrowali po całych Stanach zjednoczonych
starając się izolować od innych osad. Byli samowystarczalni toteż nie
potrzebowali za często handlować. Jednak Jake zauważał, że co roku cała ta „rodzina”
rozpadała się coraz bardziej. Omamieni używkami, chorzy przez promieniowanie
umierali albo z ręki swoich towarzyszy albo sami z siebie. Inni przytłoczeni
beznadziejnością świata popełniali samobójstwa. Nie mogąc na to dłużej patrzeć
opuścił grupę i na własną rękę zaczął szukać szczęścia wyposażony w tak
przydatne rzeczy jak fobię społeczną, zerową umiejętność obrony i zniszczony
układ odpornościowy.
Kiedy trafił do jakiejś mieściny cudem unikając przedtem
niebezpieczeństw nie potrafił sobie poradzić. Przez swoją dziecięcą naiwność,
której nie chcieli sprać rodziciele, przez nabyte poglądy, że każdy człowiek
darzy miłością bliźniego, a jak nie
darzy to trzeba przejąć inicjatywę i pokochać pierwszy był wykorzystywany i
oszukiwany wiele razy zanim ulitował się nad młodzieńcem pewien samotnie
mieszkający ghul. Okoliczni nazywali go Pustelnikiem, przed wojną był on
żołnierzem amerykańskim. Zabrał on chłopaka do siebie i postanowił uzupełnić
jego braki w wychowaniu do życia. Nauczył go posługiwać się bronią, odkrył
nawet że ma celne oko i upodobał sobie karabin myśliwski. Prócz tego opanował
też czytanie oraz pisanie. Nauczył się tajników pierwszej pomocy. Pustelnik przekazał
mu niezbędną wiedzę o pustkowiach oraz przy okazji swoje sceptyczne poglądy na
temat ludzi. A raczej to jak bardzo ma ich nie lubić i jak niechętnie im
pomagać bo oni potrafią tylko człowieka wyssać do sucha i pozostawić samego
sobie by dogorywał. Nie on przyjmował jednak tych prawd.
Już lepiej przygotowany wyruszył w dalszą podróż w wieku 25
lat. Zaciągnął się do pomocy u wędrownego znachora. Jego fach był istną
improwizacją połączoną z prostymi badanami flory i fauny. Jake był tym
zafascynowany, dlatego dość szybko pojął medycynę naturalną jaką posługiwał się
wędrowiec. Na trasie nieraz musieli bronić się przed bandytami. Każdy zabity
człowiek dołował Jake’a.
W wieku 31 lat postanowił zagrzać miejsce na dłużej w pewnej
osadzie kilkaset kilometrów od Chicago. Głównie ze względu na dziewczynę jaką tam
poznał. Doszło do tego, że zaszła ona w ciążę. Jednak przez złe warunki życia i
ubogą opiekę medyczną dziecko urodziło się martwe, a matka zmarła chwilę po
cesarskim cięciu. Dziewczyna przyznała się pod koniec ciąży, że podczas niej
ćpała w ukryciu. Jake widział, że im bliżej narodzin tym gorzej ona wyglądała i
dziwnie się zachowywała, ale nie przypuszczał, że będzie tak lekkomyślna. Był
zdruzgotany bo cieszył się, że wreszcie będzie głową swojej własnej rodziny. Z
początku obwiniał wszystko, od wojny, której efektem było promieniowanie aż po
ludzi, którzy nie byli douczeni dostatecznie by pomóc. Wyżalał się miejscowemu
barmanowi, który podejmował jednak normalną rozmowę próbując wspomóc klienta, a
nie tylko kiwał głową skupiając się bardziej na napełnianiu szklanki alkoholem
i z uciechą licząc każdy kapsel jaki zarobił na załamanym człowieku. Mężczyzna
postawił na nogi Jake’a i poradził by ten wyruszył do Chicago i rozpoczął nowy
rozdział. Uświadomił żeby Jake żył dalej bo „podczas życia każdy układa sobie przyszłość
w jakiej będzie po śmierci.”
Tak więc karawana kupiecka z jaką się zabrał minęła w końcu
podniszczony znak, że wkroczyli na teren Chicago. Trzydziesto dwu letni Jake
rozpoczął nowy etap życia nie potrafiąc jednak odłożyć na bok wspomnień z
przeszłości.
Kontakt: Czat. Tam podam numer gg jak będzie potrzebny.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz