sobota, 15 lutego 2014

Jake



Imię: ------
Nazwisko: ------
Ksywka: Jake
Wiek: 32
Narodowość: Amerykanin
Motywacja: Chce ciekawie spędzić życie
Rasa: Człowiek
Broń: Prosty nóż z 10cm głownią i rewolwer Smith&Wesson model 29

Charakter: Introwertyk, marzyciel i minimalista w dużym skrócie. Ma spokojne usposobienie, stara się unikać pertraktacji na tle fizycznym. Na pierwszy rzut oka wydaje się człowiekiem nieobecnym, zamyślonym, bez emocji. Tylko dlatego, że wszystko tłumi w sobie. Dzięki temu jego psychika mimo wszystko jest silna. To, że ucieka do używek wszelakich ma być tylko odskocznią od rzeczywistego życia, a przynajmniej on sam tak twierdzi. Zaczyna się otwierać kiedy przyzwyczai się do danej osoby. Jest na ogół nastawiony przyjaźnie do każdego kto nie macha mu bronią przed nosem bądź nie próbuje go okantować. Ale nawet jak to szybko wybacza i daje drugą szansę bo wie, że człowiek potrafi się zmienić. Nie jest osobą szybko myślącą, potrzebuje czasu na przemyślenie, a stres tylko go dekoncentruje. Ale często, głównie pod wpływem stresu zdarza mu się działać instynktownie potem żałując swojego zachowania. Ale nieraz te odruchy uratowały mu życie. W grupie zazwyczaj się izoluje bądź jest biernym uczestnikiem rozmów. Jest dobrym obserwatorem, zna większość problemów z jakimi boryka się dzisiejsza ludzkość jak i pojedyncze osoby, jeśli nie to próbuje je poznać. Można mu powierzyć tajemnice, chętnie też wspomoże radą czy zwykłą pokrzepiającą rozmową w cztery oczy.

Poprzez dość długie przebywanie w napromieniowanym środowisku w okresie dorastania jego układ odpornościowy został upośledzony. Ilość produkowanych przeciwciał została zmniejszona co osłabia odporność Jake’a, jednak wytworzone już przeciwciała są dwa razy silniejsze niż u normalnego człowieka. Dzięki temu mogą szybciej neutralizować antygeny jeśli te zostały rozpoznane w pamięci immunologicznej. Prościej mówiąc – Nieprzebyta nawet najpowszechniejsza choroba może go zabić lub utrzymywać się dłużej niż u normalnego człowieka, z każdym kolejnym zarażeniem zyskuje on coraz większą odporność, która może po dłuższym czasie równać się nawet stu procentom. Jeśli choroba postępuje długo jest szansa na zyskanie odporności już za pierwszym razem.

Wygląd:

 
Około 180cm wzrostu, masa ciała proporcjonalna do wzrostu. Delikatne zarysy mięśni.
Zwykle chodzi w tych samych ciuchach, a więc w brązowych traperach, zgniłozielonych bojówkach, białym podkoszulku, szarej koszulce, bawełnianej koszuli w niebiesko-zielono-biało-szarą kratę, zielonej bluzie z kapturem i czarnej kurtce skórzanej. Wszystko pozaszywane i połatane no i zniszczone. Dodatkowo ma na dłoniach wełniane rękawiczki z czego prawa jest bez palców, przywiązana do paska jest też czerwona chusta, która jest bardzo przydatna na pustkowiach. Charakterystycznymi dla Jake’a rzeczami jest mała pacyfka wykonana z metalowych drucików zawieszona na szyi na sznurku. Dostał ją od swojej pierwszej „siostry” jaką bardzo pokochał. Drugą zaś jest pojedynczy nieśmiertelnik Pustelnika, pamiątka po swoim wychowawcy.



Historia:
Urodził się w grupie pacyfistycznych nomadów, którzy wtedy obozowali na terenie Luizjany. Żyli oni w przeświadczeniu, że człowiek nie może być sobie wilkiem, a musi być bratem tudzież siostrą. Więc Jake jak i kilku innych dzieciaków przyszło na świat właśnie z miłości siostry do brata, często mając po jednym wspólnym rodzicu bo człowiek powinien kochać tak samo innego człowieka bez jakichkolwiek ograniczeń. Przez to wszystko nie potrafił określić dokładnie kim byli jego rodziciele, a opiekowali się nim wszyscy starsi bracia i siostry. Przez dziewiętnaście lat wędrowali po całych Stanach zjednoczonych starając się izolować od innych osad. Byli samowystarczalni toteż nie potrzebowali za często handlować. Jednak Jake zauważał, że co roku cała ta „rodzina” rozpadała się coraz bardziej. Omamieni używkami, chorzy przez promieniowanie umierali albo z ręki swoich towarzyszy albo sami z siebie. Inni przytłoczeni beznadziejnością świata popełniali samobójstwa. Nie mogąc na to dłużej patrzeć opuścił grupę i na własną rękę zaczął szukać szczęścia wyposażony w tak przydatne rzeczy jak fobię społeczną, zerową umiejętność obrony i zniszczony układ odpornościowy.
Kiedy trafił do jakiejś mieściny cudem unikając przedtem niebezpieczeństw nie potrafił sobie poradzić. Przez swoją dziecięcą naiwność, której nie chcieli sprać rodziciele, przez nabyte poglądy, że każdy człowiek darzy  miłością bliźniego, a jak nie darzy to trzeba przejąć inicjatywę i pokochać pierwszy był wykorzystywany i oszukiwany wiele razy zanim ulitował się nad młodzieńcem pewien samotnie mieszkający ghul. Okoliczni nazywali go Pustelnikiem, przed wojną był on żołnierzem amerykańskim. Zabrał on chłopaka do siebie i postanowił uzupełnić jego braki w wychowaniu do życia. Nauczył go posługiwać się bronią, odkrył nawet że ma celne oko i upodobał sobie karabin myśliwski. Prócz tego opanował też czytanie oraz pisanie. Nauczył się tajników pierwszej pomocy. Pustelnik przekazał mu niezbędną wiedzę o pustkowiach oraz przy okazji swoje sceptyczne poglądy na temat ludzi. A raczej to jak bardzo ma ich nie lubić i jak niechętnie im pomagać bo oni potrafią tylko człowieka wyssać do sucha i pozostawić samego sobie by dogorywał. Nie on przyjmował jednak tych prawd.
Już lepiej przygotowany wyruszył w dalszą podróż w wieku 25 lat. Zaciągnął się do pomocy u wędrownego znachora. Jego fach był istną improwizacją połączoną z prostymi badanami flory i fauny. Jake był tym zafascynowany, dlatego dość szybko pojął medycynę naturalną jaką posługiwał się wędrowiec. Na trasie nieraz musieli bronić się przed bandytami. Każdy zabity człowiek dołował Jake’a.
W wieku 31 lat postanowił zagrzać miejsce na dłużej w pewnej osadzie kilkaset kilometrów od Chicago. Głównie ze względu na dziewczynę jaką tam poznał. Doszło do tego, że zaszła ona w ciążę. Jednak przez złe warunki życia i ubogą opiekę medyczną dziecko urodziło się martwe, a matka zmarła chwilę po cesarskim cięciu. Dziewczyna przyznała się pod koniec ciąży, że podczas niej ćpała w ukryciu. Jake widział, że im bliżej narodzin tym gorzej ona wyglądała i dziwnie się zachowywała, ale nie przypuszczał, że będzie tak lekkomyślna. Był zdruzgotany bo cieszył się, że wreszcie będzie głową swojej własnej rodziny. Z początku obwiniał wszystko, od wojny, której efektem było promieniowanie aż po ludzi, którzy nie byli douczeni dostatecznie by pomóc. Wyżalał się miejscowemu barmanowi, który podejmował jednak normalną rozmowę próbując wspomóc klienta, a nie tylko kiwał głową skupiając się bardziej na napełnianiu szklanki alkoholem i z uciechą licząc każdy kapsel jaki zarobił na załamanym człowieku. Mężczyzna postawił na nogi Jake’a i poradził by ten wyruszył do Chicago i rozpoczął nowy rozdział. Uświadomił żeby Jake żył dalej bo „podczas życia każdy układa sobie przyszłość w jakiej będzie po śmierci.”
Tak więc karawana kupiecka z jaką się zabrał minęła w końcu podniszczony znak, że wkroczyli na teren Chicago. Trzydziesto dwu letni Jake rozpoczął nowy etap życia nie potrafiąc jednak odłożyć na bok wspomnień z przeszłości. 

Kontakt: Czat. Tam podam numer gg jak będzie potrzebny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz